Strona internetowa dla apteki – co wolno, a czego nie

przez Miłosz Rusznica | sie 6, 2026 | Branże

Apteka to jedyny lokalny biznes, w którym ustawa wprost zakazuje reklamowania własnej działalności. Przez czternaście lat zdanie „zareklamuj się w internecie” oznaczało tu ryzyko kary do 50 000 zł. Dlatego strona internetowa dla apteki wymaga innych decyzji projektowych niż strona warsztatu albo salonu fryzjerskiego.

Przepis nadal jest w ustawie, ale już nie stoi sam. Nad nim wisi wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a obok czeka przyjęty przez rząd projekt nowelizacji.

Krótka odpowiedź: tak, apteka może mieć stronę internetową. Artykuł 94a Prawa farmaceutycznego nadal formalnie obowiązuje i zakazuje reklamy apteki oraz jej działalności. Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 19 czerwca 2025 r. uznał całkowity zakaz za sprzeczny z prawem Unii. Rada Ministrów przyjęła 4 sierpnia 2026 r. projekt nowelizacji, który nie wszedł jeszcze w życie.

Stan prawny na 6 sierpnia 2026 r. Tekst dotyczy apteki stacjonarnej i tego, co wolno pokazać na jej stronie. Nie opisuję sprzedaży wysyłkowej ani apteki internetowej - to osobny temat, którego ten poradnik nie obejmuje.

Art. 94a Prawa farmaceutycznego - zakaz reklamy aptek i wyjątek dla lokalizacji oraz godzin pracy

1. Dlaczego strona internetowa dla apteki podlega innym regułom niż każda inna strona firmowa

Podstawą jest art. 94a ust. 1 ustawy Prawo farmaceutyczne. Przepis ma dwa zdania i dla wykonawcy strony oba są równie ważne.

„Zabroniona jest reklama aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności. Nie stanowi reklamy informacja o lokalizacji i godzinach pracy apteki lub punktu aptecznego.”

art. 94a ust. 1 ustawy Prawo farmaceutyczne

Pierwsze zdanie zamyka drogę do klasycznej reklamy. Drugie wskazuje treści, które ustawodawca sam wyłączył z definicji reklamy: lokalizację i godziny pracy.

Ustęp 1a rozciąga zakaz na placówki obrotu pozaaptecznego w zakresie produktów leczniczych i wyrobów medycznych. Nadzór sprawuje wojewódzki inspektor farmaceutyczny.

Inspektor może wydać decyzję nakazującą zaprzestanie reklamy, a taka decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności. Ten szczegół zmienia sposób planowania strony. Sporu nie rozstrzyga się przed zdjęciem treści, tylko po nim.

Sankcję określa art. 129b. Karę pieniężną do 50 000 zł nakłada w drodze decyzji wojewódzki inspektor farmaceutyczny, za prowadzenie reklamy wbrew art. 94a. Przy ustalaniu kwoty uwzględnia okres, stopień oraz okoliczności naruszenia, a także uprzednie naruszenia.

W praktyce rynek jest dziś w stanie zawieszenia. Apteki próbują działać według nowych zasad, organy nadal nakładają kary, a sądy je uchylają. To realny opis sytuacji, nie hipoteza - i główny powód, dla którego stronę apteki buduje się ostrożnie.

Wyrok TSUE C-200/24 - zasady zawodu mogą ograniczać treść i formę reklamy, ale nie całkowicie jej zakazać

2. Co naprawdę orzekł TSUE w sprawie C-200/24

19 czerwca 2025 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w sprawie C-200/24 Komisja/Polska (Reklama aptek). To nie było pytanie prejudycjalne polskiego sądu, tylko skarga Komisji Europejskiej o stwierdzenie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego.

Różnica jest istotna. Postępowanie dotyczyło samego polskiego przepisu, a nie sporu konkretnej apteki z inspekcją.

Komunikat prasowy Trybunału streszcza wynik jednym zdaniem: „Obowiązujący w Polsce zakaz reklamy aptek jest sprzeczny z prawem Unii”. Stan wyjściowy opisuje tak: „Polska ustawa, która weszła w życie w 2012 r., zakazuje pod groźbą kary pieniężnej reklamy aptek, punktów aptecznych oraz ich działalności.”

Trybunał „uwzględnił tę skargę w całości i stwierdził, że Polska uchybiła zobowiązaniom ciążącym na niej na mocy prawa Unii”. Najważniejsze dla właściciela apteki jest jednak zdanie o granicach dopuszczalnych ograniczeń.

„Chociaż treść i forma tego rodzaju informacji muszą być zgodne z określonymi zasadami dotyczącymi wykonywania zawodu, zasady te nie mogą prowadzić do ogólnego i całkowitego zakazu wszelkiej reklamy, jak ma to miejsce w Polsce.”

komunikat prasowy TSUE nr 71/25 z 19 czerwca 2025 r.

To zdanie ma dwie połowy i każda znaczy co innego. Trybunał nie powiedział, że aptece wolno już wszystko. Powiedział, że zasady mogą ograniczać treść i formę reklamy, ale nie mogą sięgać aż do zakazu ogólnego i całkowitego.

Streszczenie w stylu „TSUE zniósł zakaz reklamy aptek” gubi drugą połowę tego zdania. Poradniki oparte na takim skrócie prowadzą do decyzji, których potem nie da się obronić przed inspektorem.

Trybunał wskazał naruszenie art. 8 ust. 1 dyrektywy 2000/31/WE o handlu elektronicznym oraz art. 49 i 56 TFUE. Dodał, że Polska nie wykazała, by ograniczenie było uzasadnione ochroną zdrowia publicznego.

Cytaty pochodzą z komunikatu prasowego TSUE nr 71/25. Sam komunikat zastrzega, że jest to „dokument nieoficjalny, sporządzony na użytek mediów, który nie wiąże Trybunału Sprawiedliwości”.

Trzy warstwy stanu prawnego reklamy aptek - przepis, wyrok TSUE i projekt nowelizacji

3. Co zmieni nowelizacja przyjęta w sierpniu 2026

4 sierpnia 2026 r. Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że „Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy, który dostosowuje polskie przepisy do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej”.

Zapowiadany kierunek jest jednoznaczny: „Nowe regulacje znoszą całkowity zakaz reklamy aptek i punktów aptecznych”. Razem z tym rośnie sankcja: „Maksymalna kara za naruszenie przepisów dotyczących reklamy zostanie podwyższona z 50 tys. zł do 100 tys. zł.”

Zakazane pozostanie między innymi wprowadzanie w błąd i wykorzystanie wizerunku lub głosu osób poniżej 18. roku życia, także wygenerowanych cyfrowo. Zakaz obejmie też oferowanie korzyści w zamian za zakup oraz zachęcanie do nieuzasadnionego kupowania leków. Termin wejścia w życie brzmi: „Nowe przepisy mają wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.”

I tu najważniejsze zastrzeżenie całego tekstu. To wciąż projekt. Sejm nie uchwalił ustawy i nie ma ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, więc art. 94a obowiązuje w dotychczasowym brzmieniu.

Prawnicy zgłaszają przy tym wątpliwość, czy nowe przepisy realnie otworzą aptekom komunikację. Zarzut jest taki, że projekt odsyła do kodeksu etyki aptekarza, który zakazuje autoreklamy farmaceuty, i kumuluje kolejne ograniczenia. Suma tych ograniczeń może dać skutek zbliżony do zakazu mimo zmiany brzmienia przepisu.

Argument opiera się na tym, że dla Trybunału liczy się skutek regulacji, nie jej brzmienie. Szerzej opisuje to analiza „Reklama aptek: wykonanie wyroku TSUE czy »zakaz 2.0«?” w rp.pl.

Wniosek dla kogoś, kto właśnie planuje witrynę: strona internetowa dla apteki projektowana dzisiaj musi działać w obu stanach prawnych. Dzień wejścia ustawy w życie nie będzie dniem, w którym nagle wolno wszystko. Pełny komunikat resortu znajdziesz na stronie Ministerstwa Zdrowia.

Strona internetowa dla apteki - treści bezpieczne i ryzykowne prawnie

4. Co umieścić na stronie apteki dzisiaj - trzy poziomy ryzyka

Strona internetowa dla apteki powstaje z tych samych klocków co każda inna strona firmowa. Różnica polega na tym, że każdy klocek trzeba ocenić osobno. Poniżej ta ocena w formie, w jakiej układam ją przed projektem.

Element stronyPoziom ryzykaDlaczego
Adres, godziny otwarcia, dyżury, dojazdBezpiecznyUstawa wprost wyłącza z definicji reklamy informację o lokalizacji i godzinach pracy
Dane kontaktowe, mapa, telefonBezpiecznyTa sama funkcja informacyjna, bez elementu zachęty
Rzeczowy opis usług farmaceutycznychBezpieczny przy neutralnym językuInformacja o zakresie usług, bez porównań i obietnic
Ceny, promocje, gazetkaRyzykownyJądro sporu o reklamę działalności apteki
Hasła porównawcze typu „najtańsza w mieście”RyzykownyBudują przewagę handlową, a nie informują
Opinie klientów wyeksponowane jak rekomendacjaRyzykownyFunkcja perswazyjna, nie informacyjna
Program lojalnościowy, rabat za zakupRyzykownyProjekt nowelizacji wprost wymienia korzyść w zamian za zakup wśród treści zakazanych
Przyciski i nagłówki czysto sprzedażoweOdradzany do czasu wejścia ustawyZachęta do zakupu to najtrudniejsza do obrony warstwa strony

Pierwszy poziom to treści, które ustawa sama nazwała nie-reklamą. Od nich zaczynam każdy projekt, bo są odporne na zmianę przepisów w obie strony.

Drugi poziom to elementy, które w zwykłej firmie są oczywiste, a w aptece wymagają decyzji. Ceny są tu najlepszym przykładem. W innych branżach zwykle radzę podawać ceny na stronie, bo skracają drogę do kontaktu - apteka jest skrajnym kontrprzykładem dla tamtej tezy.

Ostatni poziom to warstwa czysto sprzedażowa: liczniki promocji, nagłówki obiecujące oszczędność, przyciski w rodzaju „Kup taniej”. Do czasu wejścia nowelizacji projektuję stronę tak, żeby tej warstwy po prostu nie było.

Największy problem sprawiają w praktyce dwa elementy, o których mało kto myśli jak o reklamie. Pierwszy to nagłówek H1 - w zwykłej firmie sprzedaje, w aptece musi opisywać. Drugi to przyciski: „Sprawdź godziny dyżuru” i „Zamów z rabatem” to dwa różne światy prawne, choć wizualnie wyglądają identycznie.

Podobnie z formularzem kontaktowym. Formularz zapytania o dostępność leku jest narzędziem obsługi pacjenta. Ten sam formularz opisany hasłem o najlepszej ofercie w okolicy zmienia charakter całej podstrony.

5. Wizytówka Google i profile społecznościowe podlegają tym samym regułom co strona

Art. 94a mówi o reklamie apteki i jej działalności. Nie wymienia kanału ani nośnika, więc dzielenie komunikacji na „stronę” i „resztę” nie ma oparcia w treści przepisu.

Dlatego wizytówkę Google i profile społecznościowe traktuję jako część tego samego projektu. Post z gazetką promocyjną niesie tę samą treść co sekcja promocji na stronie. Zmienia się wyłącznie miejsce publikacji.

Dla apteki stacjonarnej wizytówka jest przy tym kanałem najważniejszym. Godziny, dyżury i dojazd to dokładnie te informacje, które ustawa wyłącza z definicji reklamy. Jak skonfigurować wizytówkę Google Moja Firma, opisałem w osobnym poradniku.

W innych branżach ochrony zdrowia układ jest zupełnie inny. Przy stronie dla dentysty punktem wyjścia są zdjęcia gabinetu i opis zabiegów, a nie mapa dozwolonych treści.

6. Jak zbudować stronę, która przetrwa zmianę przepisów

Najdroższa w tej branży nie jest budowa strony, tylko jej przebudowa po zmianie przepisów. Strona internetowa dla apteki ma więc dziś jeden dodatkowy wymóg: musi przetrwać zmianę przepisów bez pisania projektu od nowa.

Pierwsza decyzja dotyczy struktury. Warstwa informacyjna i warstwa promocyjna zostają rozdzielone już na poziomie układu podstron. Informacja o lokalizacji, godzinach i dyżurach żyje osobno i nie miesza się z niczym, co można uznać za zachętę.

Druga decyzja dotyczy sekcji promocyjnych. Projektuje się je z góry, ale zostawia wyłączone. Gdy przepisy się zmienią, włączenie gotowego modułu jest jedną decyzją, a nie nowym projektem i nowym budżetem.

Ostatnia rzecz to jedno miejsce na komunikaty zamiast rozsypania ich po całym serwisie. Gdy inspektor zakwestionuje treść, sprzątanie w jednym module trwa minuty. Ta sama treść rozrzucona po ośmiu sekcjach zawsze zostawia coś, o czym nikt nie pamiętał.

Brzmi prosto, dopóki nie trzeba tego pogodzić z SEO, wizytówką Google i formularzem kontaktowym. Każdy z tych elementów ciągnie ją w stronę języka sprzedażowego, bo tak działają dobre praktyki w każdej innej branży. Tu trzeba je świadomie wyhamować, nie wyłączając przy okazji skuteczności strony.

Dla pojedynczej apteki stacjonarnej zwykle wystarczy prosta strona wizytówka z dobrze rozplanowaną częścią informacyjną. Jeśli chcesz sprawdzić, jak to wygląda w Twoim przypadku, wyślij zapytanie przez formularz wyceny.

Strona apteki - co zapamiętać

Stan prawny ma dziś trzy warstwy: obowiązujący art. 94a, wyrok TSUE podważający całkowity zakaz i projekt nowelizacji czekający na uchwalenie. Teksty opisujące wyłącznie pierwszą warstwę dają rady oderwane od rzeczywistości. Te opisujące tylko drugą - obiecują za dużo.

Dla właściciela apteki wniosek jest praktyczny. Strona internetowa dla apteki jest możliwa i potrzebna. Buduje się ją od warstwy informacyjnej, z promocją przygotowaną na później.

Buduję strony w Garwolinie i okolicach. Przy aptece zawsze zaczynam od tego, co ustawa wprost wyłącza z reklamy. Planujesz stronę dla apteki? Napisz przez formularz wyceny - odpiszę, co da się zrobić dziś, a co przygotować na zmianę przepisów.

Ten artykuł opisuje praktykę budowy stron internetowych i nie jest poradą prawną. W razie wątpliwości co do konkretnej treści skontaktuj się z okręgową izbą aptekarską lub z prawnikiem. Stan prawny na 6 sierpnia 2026 r.

Często zadawane pytania (FAQ) o stronie apteki

Czy apteka może mieć stronę internetową?

Tak. Zakaz z art. 94a ustawy Prawo farmaceutyczne dotyczy reklamy apteki i jej działalności, a nie samego posiadania witryny. Ustawa wprost stwierdza, że nie stanowi reklamy informacja o lokalizacji i godzinach pracy apteki lub punktu aptecznego. Strona internetowa dla apteki zbudowana wokół takich informacji ma jasną podstawę. Ryzyko zaczyna się przy treściach promocyjnych.

Co można umieścić na stronie internetowej apteki?

Bezpieczny rdzeń, który strona internetowa dla apteki może zawierać bez ryzyka, to adres, godziny otwarcia, dyżury, dojazd, dane kontaktowe oraz rzeczowy opis usług farmaceutycznych podany neutralnym językiem. Ryzykowne są ceny, promocje, hasła porównawcze, program lojalnościowy i opinie klientów wyeksponowane jak rekomendacja handlowa. Do czasu wejścia nowelizacji w życie odradzam język czysto sprzedażowy oraz przyciski zachęcające do zakupu.

Czy apteka może się reklamować w internecie?

Formalnie nie, bo art. 94a nadal obowiązuje i nie różnicuje kanałów, więc obejmuje również internet, wizytówkę Google i profile społecznościowe. Trybunał Sprawiedliwości UE uznał 19 czerwca 2025 r. całkowity zakaz za sprzeczny z prawem Unii, a Rada Ministrów przyjęła 4 sierpnia 2026 r. projekt nowelizacji. Do czasu wejścia nowych przepisów w życie stan formalny pozostaje jednak bez zmian.

Czy apteka może podawać ceny leków na stronie?

To jeden z najbardziej ryzykownych elementów, bo cena i promocja są jądrem sporu o reklamę działalności apteki. W innych branżach podawanie cen zwykle pomaga sprzedaży, tutaj wymaga świadomej decyzji i najlepiej konsultacji z prawnikiem lub okręgową izbą aptekarską. Projekt nowelizacji nie znosi wszystkich ograniczeń - zakazane pozostanie między innymi oferowanie korzyści w zamian za zakup.

Jaka jest kara za reklamę apteki?

Karę pieniężną do 50 000 zł nakłada w drodze decyzji wojewódzki inspektor farmaceutyczny na podstawie art. 129b ustawy Prawo farmaceutyczne. Przy ustalaniu kwoty uwzględnia okres, stopień oraz okoliczności naruszenia, a także uprzednie naruszenia. Inspektor może też nakazać zaprzestanie reklamy decyzją z rygorem natychmiastowej wykonalności. Według komunikatu Ministerstwa Zdrowia maksymalna kara ma wzrosnąć do 100 tys. zł po wejściu nowelizacji.

Czy po wyroku TSUE zakaz reklamy aptek nadal obowiązuje?

Tak. Wyrok z 19 czerwca 2025 r. stwierdził uchybienie Polski zobowiązaniom unijnym, ale sam nie usunął przepisu z ustawy. Rada Ministrów przyjęła 4 sierpnia 2026 r. projekt nowelizacji, który ma znieść całkowity zakaz, jednak Sejm ustawy nie uchwalił i nie ma ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. W praktyce organy nadal nakładają kary, a sądy je uchylają - dlatego stronę apteki buduje się dziś ostrożnie.